poniedziałek, 24 lipca 2017

Wpadliśmy

na jeden dzień, przywieźliśmy rodziców, między deszczem odchwaściliśmy groby i wróciliśmy do miasta.





piątek, 7 lipca 2017

Od poniedziału

czyli od soboty 1 lipca jestem na urlopie. Dwa tygodnie na wsi. Pogoda fajna, słoneczna, ciepło i nawet komary tak bardzo nie dokuczają. Wspaniale są chwile, gdy mogę spać do 8:30, a potem w koszuli nocnej pić kawę na ławce pod orzechem.


Wieczorami trochę pada, więc nie jest tak strasznie sucho jak w tamtym roku.











Głównie pielę, bo pozarastało wszystko. Pomagam mamie, bo to zdecydowanie jej królestwo.
Oczyściłam kamienie ze ścieżki, wcześniej były mocno zarośnięte,


po oczyszczeniu, kamienie pięknie się prezentują


Obchodziliśmy również 80 urodziny mojego taty, tata jest domatorem, nie lubi zamieszania, ani wielkich uroczystości, więc świętowaliśmy rodzinnie. Chłopcy kupili dziadkowi tort


ja zrobiłam ciasto, z owocami i bitą śmietaną, oraz fajny obiad, świętowaliśmy dwa dni.
Tata dostał w prezencie między innymi sokowirówkę, aby pić naturalne soki, przede wszystkim sok z pokrzywy i buraków, dla zdrowotności.


Trzeba przyznać, że sok z pokrzywy nie wygląda smakowicie, ani też tak nie smakuje, ale cóż, jest dobry dla zdrowie.


Urlop, wyciszony, spokojny, wróciłam do miasta i odchorowałam powrót dwudniowym bólem głowy. Miasto męczy hałasem i spalinami. Byle do weekendu :-)

niedziela, 25 czerwca 2017

Wiła wianki


Na imieniny taty wyprodukowałam dwa ciasta, zwłaszcza to z bitą śmietaną wyszło genialnie.



Potem poszliśmy na wicie wianków :-)








niedziela, 18 czerwca 2017

Weekend

trochę zepsuty przez deszcz i komary. Pułapka na komary wyszukana w internecie z butelki plastikowej, ciepłej wody i drożdży nie działa. Nie skusił się ani jeden komar, czyli pic na wodę.
W czasie gdy nas nie było przekwitły bzy, konwalie, piwonie, akacje i jaśmin.