środa, 3 stycznia 2018

wtorek, 5 grudnia 2017

Jednodniowa

wizyta. W domu zimno, choć jeszcze nie tragicznie, palenie w kominku i kuchni daje radę. Mogliśmy zostać na niedzielę, ale wolałam wrócić, żeby mieć wrażenie dłuższego weekendu. No że niby na wsi byliśmy i jeszcze niedziela wolna w domu przed pójściem do pracy :-)  Troszkę padał śnieg, ale długo się nie utrzymał. Oczywiście znów grabiliśmy liście :-) , mąż skopał ogródek, a mama przeszczęśliwa, że mogła przyjechać choć na jeden dzień.


wtorek, 24 października 2017

Liście

liście i jeszcze raz liście. Całą sobotę grabimy, przyjeżdżamy w kolejną sobotę i znów grabimy, bo po wcześniejszym grabieniu nie ma śladu. no i to jeszcze nie koniec. Leszczyna ma jeszcze multum liści.




Kupiłam kosz na drewno, cudo, to najlepszy zakup jaki zrobiłam w ostatnim czasie.
Jak ja bez niego do tej pory funkcjonowałam ?



niedziela, 15 października 2017

Pogoda

cudna, ciepło i bezwietrznie. Praktycznie cały dzień spędziłam na grabieniu liści, a to dopiero początek.
Tata hodował z ziarenka drzewko, miał być platan a wyrósł piękny dąb czerwony  :-)