czwartek, 18 sierpnia 2016

Dzień trzeci

Na śniadanie dwa jajka z surówką z sałaty rzymskiej, koperku, pietruszki i pokrzywy z oliwą i octem jabłkowym. Herbata z czystka. Oczywiście wcześniej woda z sokiem z cytryny i łyżka ostropestu.




Odkrywam, że można żyć bez kawy, której nie piję od tygodnia. Organizm się zbuntował i po kawie bolała mnie głowa. Śniadania na ławce w słońcu uzależniają. Z przerażeniem myślę, że już niedługo, w poniedziałek trzeba wskoczyć w ustalone trybiki korporacyjne. Kawa, praca, miasto.

Pojawiło się "babie lato". Srebrne nitki połyskują w słońcu rozciągnięte czasami nawet na kilkadziesiąt centymetrów.




Odwiedził mnie kuzyn taty, właściwie przyjechał zobaczyć się z rodzicami, szkoda, że wybrał akurat dzień, gdy ich nie ma.
Nie chciał zostać na obiad, może gdyby byli rodzice zostałby dłużej, Porozmawialiśmy co słychać i popędził dalej, bo na liście miał kolejne odwiedziny. Kiedyś przyjeżdżał rowerem, ale teraz już mu za daleko te kilkadziesiąt kilometrów.

środa, 17 sierpnia 2016

Dzień drugi

podobnie jak pierwszy rozpoczęty łyżką ostropestu popitym wodą z sokiem z cytryny.
Tym razem na śniadanie twarożek z pokrzywą, natką pietruszki i kurkumą.




Zmieniłam zasłonki w kuchni z jasnych,



na bardziej energetyczne


Zwierzęta przypominają, ze zbliża się powoli jesień, na podwórku pojawiły się borsuki, ryją nam trawę, szukają pod nią pędraków. Trawa wygląda jak kupka nieszczęścia.



Przychodzą nocą i niezbyt regularnie, więc trudno im zrobić zdjęcie, ale to chyba zrozumiale, że po tym co robią niezbyt chętnie pchają się pod obiektyw :-)
Kiedyś, gdy przyjechaliśmy nocą na wieś, złapaliśmy borsuki na gorącym uczynku, nic sobie z nas nie robiły, stały na podjeździe w świetle reflektorów samochodu i w ogóle nie zamierzały się ruszyć. W końcu jakby obrażone, że jak śmiemy im zakłócać posiłek wolno odeszły do lasu.

Na drzewach zbierają się sejmiki drozdów, wtedy całe "drzewo" świergoli. Coś tam sobie hałaśliwie opowiadają, by nagle fruuu, zerwać się i odlecieć, jakby próbowały latania w grupie, koordynacji, a za chwilę znów lądują na drzewie i znów świergolą, naradzają się.





wtorek, 16 sierpnia 2016

Dzień pierwszy

Najważniejsze zacząć pozytywnie dzień, ja swój zaczęłam od szklaneczki wody mineralnej z sokiem z całej cytryny i łyżki ostropestu. Cytrynę i kwaśne smaki uwielbiam, więc dla mnie taki "drink' to sama przyjemność.



Na śniadanie sałatka z rukoli, pietruszki i pokrzywy z 2 jajkami, oraz herbata z czystka. Jajka miały być na miękko, ale zagapiłam się na koronację Anity Włodarczyk :-)  i wyszły lekko za twarde.






Sałatka lekko piekąca :-) ale nie starałam się bardzo by taka nie była. Jak ktoś nie lubi, albo się boi pokrzywy, to wystarczy ją sparzyć gorącą wodą i drobno pokroić, wtedy traci swoje właściwości parzące. Ta sałatka przypomina mi trochę dzieciństwo, bo gdy przyjeżdżałam jako dziecko do dziadków na wakacje, to babcia taką sałatką pokrzywowo-jajeczną pokrojoną na drobniutko karmiła małe kurczaczki by rosły zdrowo.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

4 dni samotności

Zostaję sama z kotem. Wszyscy pojechali do pracy, mama z tatem bo mają umówione wizyty u lekarza. Ja mam 4 dni urlopu. Pierwszy samotny wieczór na wsi, Oglądam olimpiadę, piję rumianek z szałwią i zapijam kieliszeczkiem sosnówki. W przerwach między zawodami olimpijskimi podczytuję Grocholę.

Dla ocieplenia klimatu palę w kuchni :-)

Jutro w  planie  4 dniówka dla siebie :
  • rano herbata "bez majtek"  bo tylko w koszuli nocnej  :-)  z czystka, na ławce pod orzechem
  • na  śniadanie jajko na miękko i sałatka z rukoli z pokrzywą, oliwą i cytryną
Odpoczynek po karkówkach duszonych, pierogach, kalafiorach z bułeczką tartą i masełkiem, mizeriach ze śmietaną, kotlecikach mielonych, lodach i ciasteczkach, które się chętnie wcina w towarzystwie.
  • z prac domowych szorowanie podłogi ( to w ramach fitnesu :-)
  •  mycie okna i wymiana zasłonek z pastelowych na energetyzujące czerwone, lekko już jesienne.